20 lat wolnej Polski
Dzisiaj wpis wydawać by się mogło nieco polityczny. Jednakże nie mam zamiaru tutaj komentować sukcesów i porażek dwóch dekad polskiej demokracji. No, może chciałbym pokrótce omówić jeden jej wycinek, tzn. takie pozytywne i negatywne zjawiska jakie przez 20 lat zaszły w polskim sporcie.
Do przemyśleń nad tym zagadnieniem, skłonił mnie wywiad z Andrzejem Personem, przeprowadzony w Sportowym Wieczorze, dnia 04.06.09 r. Prowadzący m.in zadał mu pytanie, czy wówczas, dwadzieścia lat temu środowisko sportowe głośno protestowało przeciwko ówczesnej władzy, kontestowało PRL i opowiedziało się za Solidarnością. Odpowiedź nie była chyba zbytnio optymistyczna, a z całą pewnością, jakby to ująć - poprawna politycznie w tym wyjątkowym dniu, gdzie co rusz w każdym programie przeprowadzano wywiady z liderami walk o zmiany ustrojowe i opowiadano o bohaterskich czynach (nawet zwykłych, szarych obywateli z tamtych dni).
Pan Person odpowiedział na zadane pytanie, że za bardzo nie pamięta jakiegoś sprzeciwu w tamtych latach środowiska związanego ze sportem… że jedynie, jakikolwiek głośny protest, który mu utkwił w pamięci i miał głośniejszy wydźwięk, był związany z Romanem Koseckim (obecnie posłem Platformy Obywatelskiej, byłym, wielokrotnym reprezentantem Polski w piłce nożnej). Mianowicie Kosecki oświadczył publicznie, że będzie głosował na Solidarność.
A jak dodaje na łamach dziennika Polska The Times publicysta Paweł Zarzeczny, wtedy sportowcy byli jakby okrakiem na barykadzie, a sportowa Polska była, co prawda w opozycji do tamtej władzy, ale po cichu… No właśnie szkoda, że po cichu, szkoda, że nie miała chociażby takiego wkładu, jak artyści. Jak dodaje w swoim artykule Zarzeczny, ponadto za czasów PRL Kosecki do Legii wprowadził kapelana, a drużynę zaprowadził na mszę święta do kościoła. Do tego w reprezentacji założył związki zawodowe.
No ale z drugiej strony nie ma się czemu specjalnie dziwić, że środowisko sportowe jakoś specjalnie nie wyrażało głośno sprzeciwu wobec komunizmu. Przecież największe sportowe sukcesy udało się osiągnąć naszemu krajowi właśnie w czasach PRL. Sukcesy w piłce nożnej, w siatkówce, kolarstwie, wielu dyscyplinach lekkoatletycznych, boksie itd. Na sport z całą pewnością łożono środki finansowe nie małe. Przecież dla komunistów sport był oczkiem w głowie, areną na której mogli pochwalić się osiągnięciami i wyższością nad Zachodem. Przypomnimy sobie sukcesy sportowe Związku Radzieckiego, których przez lata w różnych dyscyplinach sportowych był potęgą, czy też przypomnimy sobie faszerowanie sterydami i anabolikami sportowców z NRD, którzy na Igrzyskach Olimpijskich mieli bić rekordy zadziwiające cały świat. Z pewnością w Polsce nie wyglądało to tak drastycznie, ale w okresie PRLu w jakimś stopniu sportowcy byli chyba grupą uprzewilejowaną. Mieli możliwość podróżowania po świecie, zwiedzania, no i pewnie zaopatrywania się w towary uznawane za deficytowae wówczas w naszym kraju. Wydaje mi się po prostu, że w ich odczuciu wolność nie była aż tak mocno ograniczona, jak w przypadku przeciętnego Kowalskiego. Co prawda byli też sportowcy, jak zwłaszcza kilku naszych reprezentantów w piłce nożnej, którzy pewnie przeklinali tamten system, gdyż nie mieli zgody władz na wyjazd do zachodnich, zagranicznych klubów, które to niekiedy na prawdę silne kluby piłkarskie z tego co mi wiadomo były bardzo zainteresowane ich zakupem.
Śląskie kluby piłkarskie, były mocno dotowane przez kopalnie. Gdy w demokratycznej Polsce sytuacja w górnictwie uległa pogorszeniu, to raczej nie przypominam sobie specjalnie większych osiągnięć drużyn ze Śląska…
I w ogóle cały sportowy świat w przeciągu ostatnich dwudziestu lat mocno odskoczył nam do przodu. Widać to było szczególnie, jak na dłoni podczas ubiegłorocznych Igrzysk w Pekinie, gdzie liczba 10 zdobytych medali była nawet być albo nie być dla prezesa PKOL, który przed Igrzyskami zapowiedział, że jeśli będzie mniej medali to poda się do dymisji. Wynikało to z tego, że na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 r. polskim sportowcom udało się zdobyć tylko 10 medali, a że nasza cała reprezentacja, która pojechała do Pekinu była bardzo liczna (liczniejsza ekipa naszych sportowców była tylko na igrzyskach w Moskwie i w Monachium - a więc w czasach PRL) to medali miało być więcej. Ostatecznie udało nam się zdobyć tylko te 10 medali, w tym 3 złote. Ponadto przypomnijmy sobie zresztą ile na Olimpiadzie w Pekinie mieliśmy jeszcze realnie szans medalowych… na prawdę bardzo mało ich było…
Także zestawiając nasze osiągnięcia sportowe z ostatnich 20 lat, z czasami PRL to ogólnie sytuacja w polskim sporcie raczej uległa pogorszeniu. Jeśłi więc nie będzie w naszym kraju przeznaczać się więcej pieniędzy na sport, nie zreformuje się związków różnych dyscyplin sportowych, to może nadejść kiedyś taka Olimpiada, podczas której będziemy mieć tylko niewielkie nadzieję, że może chociaż cudem, przez przypadek uda się nam posłuchać Mazurka Dąbrowskiego.
Podobne wpisy:
- Powitanko ! Witam moich wszystkich przyszłych czytelników ! Mam nadzieję, iż kiedyś ktoś przeczyta tego posta...
- O blogu Piszę sobie tutaj o sporcie, przeważnie o jednej dyscyplinie, czyli piłce nożnej. Zapraszam do...
- Czy będzie dzisiaj WentaStycznie? Tak się złożyła, że start mojego bloga o sporcie przypadł na okres Mistrzostw Świata...
- Reprezentacja Leo Benhakkera Dzisiaj zobaczymy pierwszy mecz naszej reprezentacji w piłce nożnej w Portugalskim Faro. Musze przyznać,...