Niedzielny poranek z Danią
Wszyscy Ci, którzy włączyli telewizory w niedzielny poranek na TVP1 chcąc zobaczyć teleranek (nie mam pojęcia, czy coś takiego jeszcze jest “puszczane”) lub coś podobnego, mogli się nieco zdziwić zobaczywszy, iż właśnie jest transmitowany mecz międzypaństwowy w piłce nożnej między reprezentacją Polski a Danii. Tak oto nasza reprezentacja rozpoczęła rywalizację w iście poważanym na świecie i mega trudnym turnieju o nazwie Puchar Króla.
O ile poczynania naszych reprezentantów w pierwszej połowie nie były najgorsze, widać było nawet kilka składniejszych akcji, a i wynik do połowy 1:1 (bramkę zdobył Peszko) nie był najgorszy. Jednak w drugiej połowie zdecydowanie lepsze przygotowanie fizyczne i umiejętności indywidualne Duńczyków zaważyły o przegranej 1-3. Być może nie bez znaczenia był fakt, że Duńczycy przylecieli do Azji 3 dni wcześniej niż nasza kadra. Mieli więcej czasu na aklimatyzację, mogli przeprowadzić kilka jednostek treningowych więcej (my tylko jeden). Ponadto Duńczycy wiedzą, że taka nagła przeprowadzka z mrozów do upałów, do wysokiej wilgotności, jaka panuje w Tajlandii nie wpływa zbyt korzystnie na organizmy zawodników.
Już wiele napisano o tym, jaki jest sens, a raczej jego brak, gdy 23 młodych ludzi świeżo po wakacjach wyśle się na drugi koniec świata, z minus dziesięciu do plus trzydziestu i po jednym wspólnym treningu każe zagrać 3 mecze w 7 dni. Przecież zarówno z fizjologicznego, taktycznego i sportowego punktu widzenia jest to działalność niezwykle szkodliwa dla piłkarzy. Czy zatem nie można było polecieć odrobinę wcześniej, aby odpowiednio się zaaklimatyzować i zminimalizować ryzyko kontuzji? A no oczywiście, że można było tak zrobić, tylko kłopot jest w tym, że by to kosztowało…
Tak zorganizowany wyjazd naszej reprezentacji na Puchar Króla do Tajlandii miał przecież na celu przede wszystkim pomóc PZPN-owi (pieniądze za transmisje z meczów), a nie polskiej piłce. Ciekawi mnie tylko, czy czasami tak, jak drzewiej to bywało i tym razem, jakaś grupa działaczy nie załapała się na egzotyczną wycieczkę. Jedynie póki co wiadomo, iż Smuda zabrał na ten wyjazd swoją małżonkę… Oczywiście Smuda zarzeka się, że za przelot, jak i pobyt małżonki sam płaci. Brakowało jeszcze, aby zarówno piłkarze, jak i działacze (jak podczas turnieju w RPA) mogli sobie, na tak egzotyczny wyjazd również zabrać swoje życiowe (albo tymczasowe) partnerki…. jak wakacje to wakacje…
Aha, warto też dopisać, że chyba był to ostatni występ Mariusza Pawełka w drużynie narodowej (Pawełka 3 razy w reprezentacji wystawił Leo Beenhakker). Gdyby ktoś nie wiedział czemu, to powiem tylko, że jego fatalna interwencja przy wyrzucie piłki z autu zawstydziłaby zawodnika będącego w juniorach. Niedługo ten zawodnik będzie świętował 29. urodziny, więc jeśli miałby zostać filarem reprezentacji na pewno nie powinien puszczać tak głupich bramek… Przed Pawełkiem z całą pewnością są takie nazwiska, jak Boruc, Załuska, Kuszczak, Fabiański, Szczęsny, Kowalewski, Przyrowski… i pewnie jeszcze ze dwóch zawodników bym znalazł.
Podobne wpisy:
- Odan Mbaga z Tanzanii Po meczu z Tajlandią podczas Pucharu Króla być może jedynie, co zapamiętamy to sędziego...
- Puchar Króla - warto było? Dzisiaj podopieczni Franciszka Smudy rozegrali trzeci, ostatni mecz podczas Pucharu Króla. Rywal był równie...