Po meczu z Tajlandią podczas Pucharu Króla być może jedynie, co zapamiętamy to sędziego z tego spotkania niejakiego Pana o nazwisku Odan Mbaga z Tanzanii. Zawodnicy, którzy reprezentowali nasz kraj podczas tego meczu będą mogli zawsze sobie śmiało powiedzieć, iż to nie oni byli najsłabsi na boisku w tym meczu. Będą mieli sporo racji, gdyż owy Pan sędzia delikatnie rzecz ujmując stroił sobie podczas spotkania, które sędziował żarty.  Po poziomie sędziowania, obsady sędziów oraz obsady nie tylko drużyn biorących udział w turnieju Puchar Króla widać, iż nie są to i chyba długo nie będę poważne zawody…

Ilość błędów, jakie popełnili nasi zawodnicy i sędzia długo by wymieniać. Ale na pewno zapamiętamy najśmieszniejszy numer, jaki  był pod koniec spotkania w doliczonym czasie gry, gdy Pan Mbaga postanowił podarować gospodarzom honorowego gola. Dlatego też dopatrzył się faulu Sadloka na Chaimanie i odgwizdał “jedenastkę”.  Nie poprzestał na tym, gdyż kiedy rzut karny obronił Przyrowski, arbiter nakazał powtórkę karnego, bo … bo Przyrowski przed strzałem ruszył się z linii bramkowej….  Dodajmy tylko, że obecne przepisy, jak najbardziej pozwalają bramkarzowi na wykonanie ruchu na linii bramkowej przed uderzeniem piłki. Jedyna może dobra lekcja, jaka płynie od sędziego z Tanzanii to nauczka, aby nie wdawać się z dyskusję z sędzią, bo otrzymanie żółtego kartonika jest murowane.

Podczas oglądania tego meczu zastanawiało mnie czemu to drużyna ze 105. miejsca w rankingu FIFA miała widoczną przewagę w pierwszych 20 min. spotkania. Tajowie wyglądali w porównaniu do naszych zawodników niczym koguciki, jednakże biegali żwawiej, a i zdecydowanie szybciej wymieniali piłkę. Podopieczni Smudy zagrozili poważniej bramce gospodarzy dopiero w 37. min, kiedy to z 20 m mocno uderzył T.  Bandrowski, a dobijać próbował Peszko.

Na plusik podczas tego spotkania zasługuje wg mnie Glik, który grał dość dobrze podczas całego meczu oraz plusik dla bardzo ambitnie grającego Rybusa, który miał dwie asysty.

Oczywiście warto odnotować, iż spotkanie wygraliśmy 3-1, po bramkach Glika w 42. min, Małeckiego w 52. min.  z podania Rybusa i Robaka w 86. min. również z podania Rybusa.

Podobne wpisy:

  1. Puchar Króla - warto było? Dzisiaj podopieczni Franciszka Smudy rozegrali trzeci, ostatni mecz podczas Pucharu Króla. Rywal był równie...
  2. Niedzielny poranek z Danią Wszyscy Ci, którzy włączyli telewizory w niedzielny poranek na TVP1 chcąc zobaczyć teleranek (nie...
  3. Chelsea - FC Barcelona Pomeczowe dywagacje Jako, że na swoim blogu jeszcze nie skomentowałem do tej pory żadnych spotkań z...
  4. Smuty… No i po meczu… Nie spodziewałem się fajerwerków, szczerze mówiąc spodziewałem się właśnie nawet...