Wszystkich nas przytkało
Kto czytał (lub słyszał) wypowiedź pomeczową naszego dzisiejszego lewego (ośmielam się stwierdzić, że dosłownie i w przenośni) obrońcy Jacka Krzynówka, to zapewne domyśla się skąd ten tytuł… A kto nie czytał, to w skrócie powiem, że chodzi o tłumaczenie (nawiasem mówiąc zawsze po przegranym meczu naszych kopaczy największym winowajcom są zawsze czynniki zewnętrzne), w którym pan Jacek uzasadnia, że dała się we znaki wysokość na której rozgrywano spotkanie i kilku chłopaków kolokwialnie mówiąc przytkało. Dla pełnego zobrazowania sytuacji koniecznie należy dodać, że przecież wielu zawodników RPA, także na co dzień gra w ligach europejskich, a nie na stadionie Orlando Pirates w Johannesburgu. Oni na przytkanych nie wyglądali. Co więcej ja z całą stanowczością muszę stwierdzić, że gdy oglądałem poczynania naszym reprezentantów, to także mnie mocno momentami mocno przytykało…
Skoro ich w tym RPA przytyka to po co oni w ogóle chcą się pchać na przyszłoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej? Ponadto sądząc po niebywałej absencji chorobowej, jaka dotknęła blisko (a może nawet i ponad) tuzin wcześniej powołanych kadrowiczów (łącznie można by z nich wystawić drugą, całą jedenastkę), a którzy woleli sobie pewnie po prostu pojechać na wakacje, plus do tego występują takie nieprzyjemności w RPA, jak za wysoko, za gorąco i owoce są za słodkie… no to po co tam mamy jechać? Zresztą obecna sytuacja w tabeli naszej grupy do Mistrzostw Świata wskazuje, że chyba faktycznie coś jest na rzeczy i faktycznie nasze chłopaki nie chcą tam jechać.
Zatrważająca była wypowiedź naszego selekcjonera Beenhakkera, który po meczu stwierdził, że forma piłkarzy nie była co prawda najwyższa, ale wynika to z faktu, że piłkarze bardziej gotowi są do urlopu, niż do meczu o punkty… Ehh… nie dość, że w tym składzie, co podczas meczu z RPA nasza drużyna nie zagra w żadnym meczu o punkty, ani nawet prawdopodobnie nigdy nawet towarzysko, to po co było tam jechać? Oczywiście ktoś może powiedzieć, że na wakacje (tak nieśmiało nawet sugerował Beenhakker) i ja bym się takiej wersji trzymał. Zostały wydane gigantyczne pieniądze na ten mecz (co próbowano obniżyć koszty fundując przelot naszym kadrowiczom klasę ekonomiczną). No ale przecież działacze z PZPN wraz z żonami musieli przecież za coś też do RPA polecieć…
Zatem czy nie można było zorganizować jakiegoś spotkania na Stadionie Śląskim? Z całą pewności, frekwencja zarówno kadrowiczów, jak i kibiców na takim meczu byłaby większa. Wybrać do tego, jakiegoś rywala stylem gry podobnego do Czechów, czy Słowaków (przypomnę, że to nasi najbliżsi rywale w eliminacjach do Mundialu) i wówczas ten mecz byłby z jakimś pożytkiem. Oczywiście obrońcy obecnego rozwiązania będą argumentować to tym, że warto wcześniej przecież pojechać do RPA, rozpoznać teren, sprawdzić stan murawy, zobaczyć, jak się gra na tym terenie i na tej wysokości itp. Ale na boga ! Czy to musi ze swoimi żonami sprawdzać także tylu działaczy PZPN ?! Do tego pojechał drugi garnitur reprezentacji, rozgrywa się oficjalne międzypaństwowe spotkanie i dewaluuje się w ten sposób definicję reprezentanta i całej polskiej reprezentacji ! Chwilami odnosiłem nawet wrażenie, że afrykańscy kibice siedzący na trybunach nieźle się z nas nabijali ;]
Ponadto chciałbym się dowiedzieć, w jaki to sposób nasi piłkarze są aż tak zmęczeni sezonem i aż tylu pod płaszczykiem kontuzji musiało czym prędzej wyjechać na urlop? Do tego dochodzi zatrważający fakt, że np. niektórzy kadrowicze z naszej ligi rozegrali w tym roku raptem góra 13 cięższych spotkań w ekstraklasie ! I to z takimi potęgami, jak z całym szacunkiem dla tych klubów) Arka Gdynia, Cracovia Kraków, Górnik Zabrze, Polonia Bytom itd… A żeby było zabawniej to nawet niektórzy nasi stranieri , którzy byli powołani a wymigali się też kontuzjami, to również w swoich klubach bardzo często nie łapali się do podstawowego składu, a jeśli już grali to zazwyczaj były to same ogony…. Skonfrontujmy to z faktem, że prawie cała Europa grała obecnie mecze eliminacyjne, ponadto tak poważne drużyny narodowe przygotowują się do Pucharu Konfederacji, jak Brazylia, Włochy Hiszpania i to w najsilniejszym składzie… A nasi są zmęczeni i muszą już odpoczywać… takie samo tłumaczenie było równo rok temu podczas Mistrzostw Europy w Austrii, podczas których nasza reprezentacja była najbardziej zmęczona zakończonym sezonem i pokazała, co pokazała…
Jest jedna optymistyczna wiadomość, mianowicie w piątek polski paszport odebrał Ludovic Obraniak
Jestem pewny, że ten zawodnik nawet po ponad trzydziestu ciężkich spotkaniach w sezonie ligi francuskiej będzie zawsze gotowy i wypoczęty do gry w naszej reprezentacji przez pełne 90 minut.
To może jeszcze na koniec wypowiem się krótko o samym meczu. Były przebłyski Murawskiego, przebłyski Rzeźniczaka, przebłyski Załuski… Reszta zawodników człapała po boisku, a rekord chyba pobił Roger, któremu nawet nie chciało się nawet do ŻADNEJ prostej górnej piłki wyskoczyć ! Na tym tle zawodnicy RPA prezentowali się świetnie, byli szybsi, potrafili utrzymać się przy piłce, mieli chociaż pomysł na jakąś grę. Co wg mnie nie zmienia faktu, że ta drużyna podczas zarówno nadchodzącego Pucharu Konfederacji, jaki i za rok na samym Mundialu niewiele osiągnie.
U nas w dobrej formie był jedynie komentujący mecz w telewizji Maciej Iwański, który chyba z piętnaście razy wspominał, że ostatnim reprezentantem, który strzelił gola drużynie afrykańskiej był obecny prezes PZPN Grzegorz Lato
Ponadto miał kilka na prawdę celnych wypowiedzi, jak np. abyśmy sobie rozszyfrowali (z ruchu ust) krótkie podsumowanie meczu, które to wypowiedział po nieudanym zagraniu Janczyk na koniec spotkania.
Aha, przypomnę jeszcze wynik, dla potomnych, otóż przegraliśmy 0:1 Jakby ktoś nie widział bramki, to ma okazje. Dodam jeszcze, że nad tym meczem nie ma co się dłużej pochylać niż tylko do analizy tej sytuacji, gdy straciliśmy bramkę. Naszych niewykorzystanych sytuacji nie ma co analizować, bo ich w ogóle po prostu nie było ! Przez całe spotkanie naszym kopaczom udało się oddać tylko dwa, dodajmy do tego byle jakie, celne strzały (kolejno w pierwszej połowie Murawski, a w drugiej połowie Roger) na bramkę. O dziwo, bramkarz gospodarzy miał małe pewne problemy, aby je złapać.
Zobaczymy, jak będzie we wtorek z terrorystami z Iraku
Ja jednak nie przewiduję zmiany stylu na lepsze, obym się mylił…
Podobne wpisy:
- Polak w finale UEFA Skoro w poprzednim swoim wpisie poruszyłem temat europejskich pucharów,a konkretnie półfinałowego meczu Chelsea -...
- Smuty z Walią c.d… Niestety dzisiejszy, towarzyski mecz z Walią, rozegranym w portugalskiej miejscowości Vila Real de Santo...
- Bo słońce, wiatr i murawa… Dawno na blogu nic nie pisałem… ale to co zobaczyłem wczoraj w wykonaniu naszych...
- Pożegnanie z Afryką Oglądaliście film pod tytułem Pożegnanie z Afryką? Ja nie oglądałem, bo to zdaje się...